Przed tygodniem, w sobotę i niedzielę, w pobliskim Jaworzu odbył się Maraton Sztuki organizowany przez
Stowarzyszenie Miłośników Sztuki. Była to dwudniowa impreza wypełniona warsztatami, występami, kiermaszami. Na blogu Stowarzyszenia można już zobaczyć fotorelację
część 1 i
część 2.
Wzięłam udział w dwóch warsztatach. Pierwszy w sobotę popołudniu wraz ze Stasiem warsztat recyklingowy, na którym odnawialiśmy pudełko po truskawkach.
Drugi warsztat jaki wybrałam był oczywiście scrapbookingowy, na którym wykonywałyśmy przepiśnik/notes. Zajęcia wspaniale poprowadziła
Francesca.
W naszym domu zaś, w związku z nieubłaganie zbliżającym się pojawieniem nowego potomka panuje reorganizacja. Postanowiliśmy że Łusia i dzidziuś dostaną naszą sypialnię na własność. Cały tydzień trwało odświeżanie tego pokoju (chowanie w ścianach kontaktów, malowanie) na szczęście dobiega już końca. Kupiliśmy też dla Łusi łóżeczko, używane, które rodzinnie przemalowaliśmy na biało. Biel bardzo mi się spodobała. Jakiś czas temu zmienialiśmy meble w pokoju chłopaków i też uderzyłam w biel. Podobają mi się bardzo, ponieważ nie przytłaczają tak przestrzeni i ją rozjaśniają co w małych blokowych pokoikach jest ważne. Na malarskiej fali przemalowałam też jedno z małych krzesełek. Jak tylko dokupimy więcej farby to mam całą listę rzeczy, które nią potraktuję ;)
Łusia nadzoruje :)
W końcu wzięła sprawy w swoje ręce!
W związku z oddaniem dzieciom naszego pokoju powstało pytanie co z naszym małżeńskim łóżkiem. Nie mamy ochoty przenosić się na żadną składaną wersalkę czy sofę, za dobrze nam się na nim śpi. Postanowiliśmy więc, że wstawiamy je do salonu. Może to nieco dziwne, ale mam nadzieję, że uda się je jakoś dobrze wkomponować. Mam już w głowie pewną wizję nowego ustawienia tu wszystkich mebli. Jaki będzie tego efekt - zobaczymy.
Gdy w tym wszystkim znajduję jeszcze jakąś wolna chwilkę, a udaje się bo czuję że coraz bardziej muszę się oszczędzać, to szydełkuję. Zainspirowana
tym zdjęciem robię dla Łusi torebeczkę.
Pozdrawiam!