piątek, 31 marca 2017

Zima - wiosna


Pomimo krótkiej nocy obudziłam się dziś wcześnie z wielką ochotą by coś robić, działać. To ewidentny dowód na to, że przyszła wiosna. Pogoda też zaczyna nas rozpieszczać, jest przyjemnie ciepło bo słoneczko mocniej grzeje. Jest coraz bardziej zielono. Z radością patrzę na pączki coraz obficiej pojawiające się na drzewach i krzewach i nie mogę się doczekać eksplozji kwiatów. Powoli też czas pomyśleć o balkonie i zasadzeniu na nim jakiś kwiatuszków by cieszyły oko. Moja mam już wczoraj kupowała bratki do swojego balkonowego miniogrodu.

Chce mi się żyć i tworzyć i dzielić ty co robię. Związane jest to też pewnie z tym, że nasz najmłodszy synek jest coraz starszy i w końcu powoli odstawiamy go od piersi co łączy się z tym, że mój mąż kładzie go spać. Dla mnie to oznacza odzyskany wieczór. Niekiedy i tak jestem tak zmęczona że sama też zasypiam na kanapie, bo bycie cały dzień z czwórką dzieci bywa bardzo męczące, szczególnie gdy najmłodsze to ciągle taki osesek, który uwielbia pierś (najlepiej nie tylko jeść ale też jako smoczek), chce być blisko mamy (najlepiej ciągle na rękach), już jest zupełnie mobilny i wszystkiego ciekawy (czyli wspina się na wszystko i nie ustaje póki nie zrobi i nie zdobędzie tego co zmierzył). I do tego próby "uczenia" najstarszych w naszej domowej szkole.

Ehh... Niełatwy to był czas... Ale idzie wiosna! I mnie się coraz więcej chce!

Pozdrawiam!